Modnym ostatnio owocem jest awokado – bez wątpienia posiada cenne wartości odżywcze i zdrowotne dla organizmu człowieka, zawiera zdrowe tłuszcze… jednak jego uprawa jest niezwykle uciążliwa dla środowiska naturalnego. Uprawiane w Ameryce Łacińskiej awokado wypiera tamtejsze lasy. Podaż owoców awokado z istniejących upraw nie odpowiadała wartościom rosnącego popytu, przez co zaczęto „stwarzać” pola uprawne na terenach dotychczas naturalnych. Aby założyć plantację tego owocu miejscowe drzewa są masowo karczowane, często nielegalnie. To ogranicza bioróżnorodność roślin, ale także zwierząt, znajdujących wcześniej schronienie wśród lasów. Na uwagę zasługuje szczególnie monarcha – gatunek motyla zimujący właśnie na terenie meksykańskich i kalifornijskich lasów, którego populacja zmniejszyła się dziesięciokrotnie na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat właśnie ze względu na karczowanie drzew.

Uprawa awokado wymaga zużycia ogromnych ilości wody, produkcja jedynie trzech owoców pochłania od dwustu do tysiąca litrów wody! W tym celu eksploatowane są źródła podziemne i rzeki, a zmniejszona ilość wody w środowisku oznacza większe ryzyko suszy i pożarów.

Zamiana lasów na sady awokado wymaga użycia znacznej ilości pestycydów, a te jak wiadomo same w sobie są szkodliwe dla środowiska i zdrowia człowieka. Transport i pakowanie awokado wymaga ponadto zużycia paliwa, drewna (na skrzynki) oraz plastikowych opakowań.

Czy zatem należy całkowicie zaprzestać kupowania i spożywania awokado? Nie! Ale warto rozważyć ograniczenie go w diecie, a przede wszystkich zwracać uwagę na kraj pochodzenia tego owocu. Oczywiście w każdym kraju jego produkcja zużywa takie same zasoby zagrażając tym samym środowisku, jednak uprawy w Izraelu, Hiszpanii, RPA i Peru mają znacznie mniejszą skalę niż w np. w Meksyku.