Wiele mówi się o właściwościach zdrowotnych orzechów, w tym popularnych nerkowców. Bez wątpienia zawierają one zdrowe tłuszcze, witaminy i mikroelementy, jednak ich produkcja wiąże się z niewyobrażalnym wprost cierpieniem pracowników plantacji.

Największe uprawy nerkowców istnieją w Afryce Środkowej, Brazylii, Indiach i Wietnamie. Przede wszystkim nerkowce to nie orzechy, a nasiona, które ukryte są w owocu nadnercza zachodniego. Popularne stały się dopiero w XX wieku, wcześniej wykorzystywano jedynie ich drewno, gdyż nasiona są niezwykle trudne do wydobycia, a w stanie surowym są szkodliwe dla człowieka. W zgrubiałych łupinach na końcu owocu znajduje się jeden nerkowiec oraz żrący olej. Aby zneutralizować jego działanie najpierw całe łupiny poddaje się prażeniu, często mimo tego olej zachowuje swoje właściwości, lub w trakcie prażenia owoce wybuchają parząc pracowników.

Przy uprawie, zbiorach oraz wydobywaniu nasion nerkowca z owoców pracują słabo opłacani pracownicy, w tym niestety często dzieci. Warunki pracy na plantacjach są dramatycznie złe, jednak brak jest możliwości innej pracy zarobkowej. Owoce zbierane są ręcznie i ręcznie wydobywa się z nich nerkowce, zawarty w nich olej mógłby uszkodzić maszyny. Osoby pracujące przy produkcji nerkowców zwykle mają charakterystycznie zniszczone ręce – pełne blizn i ropiejących ran.

Ręce podczas pracy chronią zwykłą folią, rękawiczki są mało skuteczne i nieopłacalne. Po wydobyciu orzechy muszą przejść (ręczną oczywiście) selekcję i sortowanie. Wysoka cena tych popularnych orzechów nie wynika raczej stąd, gdyż pracownicy zarabiają wciąż niewiele, a największy udział w zyskach mają pośrednicy i właściciele plantacji.