Większość elektrowni produkujących prąd w Polsce energię czerpie jedynie ze spalania węgla, tak kamiennego, jak i brunatnego. Co prawda zauważalny jest już rozwój elektrowni wykorzystujących odnawialne źródła energii, szczególnie wiatru i wody, jednak obecnie odpowiadają one jedynie za około 17% prądu dostarczanego do naszych domów. Aż 80% pochodzi z węgla kamiennego i brunatnego. Ten pierwszy charakteryzuje się znacząco większą wydajnością, węgiel brunatny wymaga natomiast niższych nakładów inwestycyjnych. Pozostała energia pochodzi ze spalania gazu ziemnego.

Koszt samego wyprodukowania prądu z energii węgla nie jest duży, ale znaczną część jego sumarycznej ceny stanowi kosztowna dystrybucja. Duży udział tego źródła energii sprawia, że jesteśmy ściśle uzależnieni od węgla, jego dostępności i ceny. Elektrownie wykorzystujące odnawialne źródła energii niwelują w pewnym stopniu problem dystrybucji, ale przede wszystkim nie są zależne od dostępności surowca energetycznego.

Największa w Polsce elektrownia zasilana energią z węgla brunatnego odpowiada jednocześnie za największą emisję dwutlenku węgla i gazów cieplarnianych w całym kraju, ale też na terenie całej Unii Europejskiej. Wraz ze spalaniem węgla do środowiska wydostają się więc niewyobrażalne ilości dwutlenku węgla, tlenku azotu oraz tlenków siarki. Dwie z polskich elektrowni węglowych plasują się także wysoko w rankingu najbardziej trujących elektrowni na świecie. Jedna z nich uznana została za największego niszczyciela w skali światowej, kolejna zajęła niechlubne 8 miejsce.

Według wyników badań polskie elektrownie węglowe w znacznym stopniu szkodzą zdrowiu ludzi, którzy przedwcześnie umierają wskutek emitowanych zanieczyszczeń. Na szczęście świadomość społeczna w związku ze szkodliwością konwencjonalnej energetyki stale rośnie i być może już niedługo proekologiczne rozwiązania staną się normą wśród polskich elektrowni.